Miesięcznik informatyków i menedżerów IT sektora publicznego

Michał Furmankiewicz

Prawie jak własne centrum przetwarzania danych

Chmura obliczeniowa na rynku istnieje od ponad 13 lat, ale dopiero teraz staje się w Polsce tematem debat jako nowy model dostarczania usług IT. Często jest niezrozumiała i postrzegana z rezerwą zarówno przez klientów, jak i dostawców rozwiązań.

W 2011 r. swoją definicję chmury opublikował amerykański National Institute of Standards and Technology, dwa lata później zrobił to uniwersytet techniczny MIT. Oba te objaśnienia można sprowadzić do stwierdzenia, że jest to model oferowania usług IT w skali globalnej przez centra danych dostawców chmury, w modelu pay-as-you-go, czyli opłat tylko za usługi działające i za czas, kiedy były aktywne. Takie określenie nawiązuje również do różnych modeli oferowania usług i tu często pojawia się podział na usługi typu IaaS (infrastructure as a service), PaaS (platform as a service) czy SaaS (software as a service). Podział ten jest nieostry, stąd pojawiają się kolejne modele, takie jak function as a service. W tych modelach dostawca nie tylko dostarcza usługę, ale również ją utrzymuje, rozwija poprzez dodawanie nowych funkcji (bez zmiany subskrypcyjnej ceny), dba o integrację z innymi usługami, monitoruje i dostarcza mechanizmy bezpieczeństwa oraz kontroli dostępu. Oferty chmur publicznych są różne, analizując jednak usługi trzech największych i najbardziej rozwiniętych dostawców wg firmy analitycznej Gartner za 2019 r., trzeba przyznać, że Microsoft Azure, Amazon Web Service czy Google Cloud Platform mają kilka wspólnych cech, które różnią je od klasycznego podejścia do budowania IT.

Wystandaryzowane usługi

Wielcy dostawcy usług chmurowych oferują szeroką gamę usług oraz skalę, która z perspektywy pojedynczego odbiorcy może być traktowana jako nieograniczona. Chmura staje się idealnym środowiskiem do eksperymentów i testów nowych technologii bez konieczności kupowania ich na stałe. Jeśli dana technologia czy projekt zawiodły, po prostu zmieniamy je na inne. Takie przetwarzanie to dzisiaj norma w biznesie. Tak działają – przykładowo – drużyny sportowe w Formule 1, firmy samochodowe jak Volvo czy Scania lub przemysł medialny związany z olimpiadą, ale także ministerstwa i urzędy. Skala działania dostawców może dziś przytłaczać. Sam Microsoft oferuje ponad 55 regionów, Google oraz Amazon mają razem do dyspozycji kolejnych 50. Każdy region to od dwóch do nawet sześciu niezależnych fizycznie centrów. Imponuje też zestaw usług – dwóch największych dostawców – Microsoft (itwa/hx) i Amazon (itwa/hy) – oferuje ich ponad 150 każdy, a Google (itwa/hz) ponad 60.

Ta skala oraz poziom zaawansowania są już na tyle duże, że firmy badawcze twierdzą, iż – jeśli pominąć ofertę chińskich dostawców (Alibaba) – nie ma już dziś kolejnej firmy, która jest w stanie dogonić pierwszą trójkę. Imponująca jest też szybkość inwestycji, dostarczanych zmian i innowacji. Czołowi dostawcy chwalą się ponad 1500 zmianami rocznie wchodzącymi do oferty. Różnorodność oraz szybkość zmian sprawiają, że mamy do czynienia technologicznie z zupełnie innym środowiskiem niż nasza klasyczna serwerownia, która wymaga innego podejścia do architektury i kwestii planowania bezpieczeństwa. To, co w ofercie chmury publicznej otrzymujemy w pakiecie, we własnej infrastrukturze musi być zaplanowane, zabudżetowane, wdrożone, a następnie utrzymywane w zgodzie nie tylko z potrzebami technicznymi, ale także z wymaganiami prawa. Tutaj większość tych aspektów jest elementem oferty.

Korzyści w modelu chmurowym

To, co zyskujemy w modelu IaaS (poza skalą i możliwością szybkiego powoływania usług), to fakt, że przenieśliśmy na dostawcę odpowiedzialność za utrzymanie SLA (Service-Level Agree­ment) dla dostarczania usługi i nie musimy zajmować się takimi elementami, jak choćby budynek serwerowni i jego zabezpieczenia, redundantne zasilanie, wymiana sprzętu i jego serwis, łączność dla dostawców sieci czy tak prozaiczny aspekt jak utylizacja zużytego sprzętu. Proces planowania pojemności i zarządzania pojemnością środowisk fizycznych został przeniesiony na stronę trzecią, dzięki czemu możemy znacznie skrócić czas poświęcony tym zadaniom.

Model PaaS, który jest tak chętnie wykorzystywany przez programistów, oferuje nieco mniej swobody konfiguracyjnej na poziomie najniższym, gdyż mamy jedynie wpływ na zachowanie się usługi, tracąc dostęp do systemu operacyjnego, wirtualizacji czy konfiguracji samego serwera aplikacyjnego. Za to zyskujemy gotowe usługi wyższego poziomu, takie jak serwery aplikacyjne, bazy danych, usługi strumieniowania mediów czy zarządzane klastry dla kontenerów. Dla tych usług to dostawca dba o procesy operacyjne związane z migracją do wyższych wersji, bezpieczeństwem, skalą, aktualizacjami itd. Ich dużą zaletą jest też fakt, że dostępne są prawie od razu, zaraz po ich stworzeniu, dużo szybciej mogą zmienić swoją skalę i liczbę obsługiwanych żądań oraz nie wymagają monitoringu na wielu warstwach. Model wdrożenia zmian czy samego rozwiązania często jest prostszy i zintegrowany z narzędziami do deploymentu, takimi jak GitHub, Azure DevOps czy Jenkins, co znakomicie ułatwia pracę. To właśnie programiści, dla których chmura jest bardzo wygodnym środowiskiem pracy, zyskują usługi pozwalające im skupić się na najważniejszym, czyli na tworzeniu rozwiązania, dostarczaniu wartości biznesowej i automatyzacji procesu.

[...]

Autor jest członkiem zarządu firmy Chmurowisko, architektem specjalizującym się w projektach doradczych, szkoleniowych i wdrożeniowych. Przez ostatnie 12 lat wdrażał w Microsofcie projekty na dużą skalę. Od 5 lat zawodowo związany tylko z cloud computingiem.


Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma. Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę i numery archiwalne.
 
 

Polecamy

Biblioteka Informacja Publiczna

Specjalistyczne publikacje książkowe dla pracowników administracji publicznej

więcej