Artykuł pochodzi z wydania: Luty 2026
BIOS/UEFI to fundament działania całego systemu, ale jego domyślne ustawienia rzadko okazują się optymalne. Odpowiednia konfiguracja kilku opcji może poprawić wydajność Windowsa, skrócić czas uruchamiania komputera lub poprawić stabilność jego pracy.
Nowoczesne płyty główne mają ogromne możliwości, niestety fabryczne ustawienia często ograniczają ich potencjał. Nieaktywne profile pamięci RAM, źle dobrane tryby pracy procesora czy włączone zbędne kontrolery mogą negatywnie wpływać na wydajność Windowsa i codzienną pracę urządzenia. Oprogramowanie BIOS/UEFI to jeden z tych elementów komputera, o których wielu użytkowników przypomina sobie dopiero wtedy, gdy coś nie działa tak, jak powinno. Tymczasem to właśnie tutaj wszystko się zaczyna, i to jeszcze zanim uruchomi się system operacyjny, sterowniki przejmą kontrolę na podzespołami, a aplikacje uzyskają dostęp do zasobów sprzętowych. Poprawna konfiguracja BIOS-u/UEFI ma realny wpływ na wydajność, stabilność, zużycie energii, a nawet żywotność komponentów. W dobie nowoczesnych procesorów, szybkich dysków NVMe i zaawansowanych mechanizmów zarządzania energią ignorowanie tych ustawień sprawia, że nie wykorzystujemy pełni potencjału sprzętu, którego na co dzień używamy.
System nadrzędny
UEFI, będące następcą klasycznego BIOS-u, zapewnia dziś ogromną liczbę opcji – od podstawowych ustawień bootowania, przez konfigurację pamięci RAM, aż po zaawansowane funkcje procesora, takie jak tryby oszczędzania energii, boost taktowania czy wirtualizacja. Dla początkującego użytkownika jego menu może wyglądać przytłaczająco, a niektóre opcje brzmieć wręcz tajemniczo. W efekcie wiele komputerów pracuje na ustawieniach domyślnych, które z jednej strony zapewniają kompatybilność z podzespołami i peryferiami, ale z drugiej nie zawsze są optymalne pod kątem wydajności i responsywności systemu. Właściwa optymalizacja BIOS-u/UEFI polega nie tylko na „podkręcaniu” sprzętu. Bardzo często chodzi o świadome włączenie lub wyłączenie konkretnych funkcji: aktywację profili XMP/EXPO dla pamięci RAM, ustawienie właściwego trybu pracy kontrolera dysków, wyłączenie zbędnych podzespołów i urządzeń, które i tak nie są używane, czy dopasowanie opcji związanych z oszczędzaniem energii do realnego scenariusza użytkowania komputera. Każda z tych zmian może skrócić czas uruchamiania systemu, poprawić stabilność pracy lub zwiększyć wydajność w używanych aplikacjach. Dodatkowo odpowiednia konfiguracja pracy układu chłodzenia może znacząco wpłynąć na kompromis między skutecznym odprowadzaniem ciepła a komfortem akustycznym użytkownika.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że Windows w dużej mierze „polega” na ustawieniach BIOS-u. Jeśli na jego poziomie coś zostało skonfigurowane nieprawidłowo, system operacyjny często nie jest w stanie tego skorygować. Jako przykłady posłużyć mogą błędnie ustawione parametry pracy modułów pamięci RAM, co skutkuje niestabilnością, losowymi restartami lub spadkami wydajności, czy wyłączone funkcje procesora, które ograniczają jego zdolność do dynamicznego zwiększania taktowania pod obciążeniem. Nawet tak pozornie prosta rzecz jak tryby uruchamiania (Legacy/UEFI) mają wpływ na bezpieczeństwo, szybkość startu systemu i kompatybilność z nowoczesnymi dyskami oraz funkcjami Windowsa.
Warto także pamiętać, że producenci płyt głównych często aktualizują BIOS/UEFI, poprawiając obsługę nowych procesorów, pamięci RAM czy eliminując błędy wpływające na stabilność i wydajność. Brak aktualizacji lub korzystanie z nieoptymalnych ustawień może sprawić, że komputer nie tylko będzie działać wolniej lub wręcz nieprawidłowo (restarty, zawieszanie się), ale też zużywać więcej energii i generować nadmiar ciepła. Odpowiednia konfiguracja to zatem kompromis między wydajnością, niezawodnością i kulturą pracy. W dalszej części artykułu przyjrzymy się najważniejszym ustawieniom BIOS-u/UEFI, które warto zmienić przed przystąpieniem do optymalizacji samego systemu Windows. Powiemy, co najlepiej włączyć, co wyłączyć, a czego lepiej nie ruszać bez odpowiedniej wiedzy. Celem nie jest ryzykowne eksperymentowanie, lecz świadoma optymalizacja, dzięki której komputer będzie działał szybciej, stabilniej i po prostu lepiej.
„Zbędny” iGPU
Wiele procesorów, zarówno Intela, jak i AMD, wyposażonych jest w zintegrowany układ graficzny, który domyślnie pozostaje aktywny nawet wtedy, gdy w komputerze zainstalowana jest osobna karta graficzna. Dla większości użytkowników takie rozwiązanie działa poprawnie, jednak w określonych scenariuszach wyłączenie iGPU w BIOS-ie/UEFI może przynieść konkretne korzyści – pod warunkiem, że wiemy, co robimy i jesteśmy świadomi potencjalnych konsekwencji.
Jedną z głównych zalet dezaktywacji iGPU jest uproszczenie konfiguracji sprzętowej i sterowników w systemie Windows. Gdy aktywne są dwa układy graficzne, system musi zarządzać dwoma zestawami bibliotek, mechanizmami przełączania oraz priorytetami wyświetlania obrazu. W praktyce może to prowadzić do drobnych problemów, takich jak błędne wykrywanie głównej karty graficznej, konflikty po aktualizacjach sterowników lub nieprawidłowe przypisywanie aplikacji do właściwego GPU. Wyłączenie iGPU eliminuje te ryzyka i sprawia, że Windows korzysta wyłącznie z zewnętrznej, wydajniejszej karty.
Kolejną korzyścią jest potencjalnie mniejsze zużycie pamięci RAM. Zintegrowany układ graficzny rezerwuje część pamięci operacyjnej jako obszar dla danych wideo (tzw. UMA Frame Buffer), nawet jeśli z niej nie korzysta. Po jego wyłączeniu cały dostępny RAM pozostaje do dyspozycji systemu i aplikacji, co może mieć znaczenie w przypadku komputerów z mniejszą ilością pamięci, np. 8 GB. Choć różnice nie zawsze są duże, w niektórych zastosowaniach mogą przełożyć się na lepszą responsywność systemu i aplikacji. Nie bez znaczenia jest także kwestia stabilności i przewidywalności wydajności w aplikacjach 3D. Przy aktywnym iGPU zdarzają się sytuacje, w których system lub konkretna aplikacja uruchamia się na niewłaściwym układzie graficznym, co skutkuje bardzo niską wydajnością lub problemami z wyświetlaniem obrazu. Dezaktywacja zintegrowanej grafiki całkowicie eliminuje ten problem, gwarantując, że wszystkie zadania graficzne trafiają na odpowiednią jednostkę obliczeniową.
Wyłączenie zintegrowanego GPU nie jest jednak rozwiązaniem uniwersalnym i wiąże się z pewnymi kompromisami. Najważniejszym z nich jest utrata awaryjnego źródła obrazu. W przypadku problemów z kartą graficzną na złączu PCIe (np. awaria, nieudana aktualizacja sterowników czy błędna konfiguracja) aktywne iGPU często pozwala uruchomić system, wejść do BIOS/UEFI lub przynajmniej zdiagnozować problem. Po jego wyłączeniu komputer staje się całkowicie zależny od karty zewnętrznej, co w razie jej uszkodzenia może oznaczać brak obrazu i najczęściej wymaga resetu ustawień BIOS-u. Kolejną wadą jest brak dostępu do funkcji specyficznych dla zintegrowanej grafiki. Przykładem może być Intel Quick Sync Video, który znacząco przyspiesza kodowanie i dekodowanie wideo w niektórych programach (np. do streamingu, montażu wideo czy transkodowania). Warto również wspomnieć o konfiguracjach wielomonitorowych. W niektórych przypadkach aktywne iGPU umożliwia podłączenie dodatkowych monitorów niezależnie od limitów wyjść w dodatkowej karcie graficznej.
[…]
Marcin Lisiecki
Autor jest niezależnym dziennikarzem publikującym w magazynach komputerowych. Ma zawodowe doświadczenie w testowaniu sprzętu i oprogramowania komputerowego.





